Styropianowa atrapa kominka - tak można odmienić swoje wnętrze

Styropianowa atrapa kominka - tak można odmienić swoje wnętrze

Arystokracja we własnych pałacach

Powiedzenie „My Home is My Castle” oddaje cały nastrój tego co można zyskać, montując w swoim domu atrapę kominka ze styropianu. Oczywiście tradycyjny i najbardziej oczywisty przekaz tego powiedzenia odnosi się do poczucia bezpieczeństwa. Prostolinijny sposób myślenia zaprowadzi nas do ślusarza, czy gdzieś, gdzie moglibyśmy kupić przemyślny zamek, wzmocnione drzwi, zabezpieczenia na okna itp.

Jednak dziś owo „My Castle” oznacza nie tylko azyl w znaczeniu miejsca dobrowolnej izolacji, miejsca schronienia przed wszystkim tym, co nie składa się na jądro życia rodzinnego. To nie betonowy schron przed rabusiami. Dziś akcent przesunął się z „Castle” na „My”. Nikt, albo mało kto, nie buduje już trudnych do zdobycia twierdz. Za to wszyscy, z bardziej lub mniej szczęśliwym skutkiem, próbujemy postawić na to, co wyrazi nasz charakter, czasem stosunek do współczesności, albo do tego, co minęło. Wyrażanie siebie to chyba „znak naszych czasów”.  Dzięki temu wyróżniamy się.

Tak jak kiedyś Arystokrata wyróżniał się na tle swojej społeczności, tak dziś wszyscy pragniemy się wyróżnić na tle innych, tak samo starających wyróżnić się osób. Przejawia się to w sposobie ubierania, w tym jakie produkty kupujemy - od najdrobniejszych i najbardziej błahych, do tych kosztujących całkiem sporo. Zarówno wybór szamponu do mycia włosów, czy antyperspirantu wiąże się z wyrażaniem swojego stosunku do tego co nas otacza, tak samo jak zakup luksusowego samochodu, czy jachtu, albo nadmorskiej posiadłości. Różnica wynika tylko z zasobów, jakimi dysponujemy. Ale sposób wyrażania siebie pozostaje taki sam.

I tak kominek - czyż nie stanowi przyczynku do pięknej, lekkiej, pozytywnie kojarzącej się myśli o domowym cieple, o beztroskim czasie, spędzanym w gronie najbliższych, albo w zaaranżowanym „po swojemu” otoczeniu?

Ci z nas, którzy mogą pozwolić sobie na montaż prawdziwego kominka, mogą poddawać się wieczorami czarom rzucanym przez płomienie. Nie da się jednak ukryć, że to nieliczni z nas.
Cóż mogą zrobić mieszkańcy blokowisk, plomb, kamienic, chcący wyróżnić się poprzez oryginalny sposób aranżacji zamieszkiwanych przez siebie wnętrz? Mogą kupić atrapę kominka ze styropianu, i po jej zamontowaniu potraktować ją jako punkt wyjścia dla swojej estetycznej inwencji.

Atrapa kominka - nasz własny przedmiot z innego świata

Kominki budzą specyficzne pałacowo-zamkowo-dworkowe skojarzenia. Bez znaczenia jest czy skojarzenia te powstają gdy patrzymy (albo myślimy) o prawdziwym, działającym kominku, czy o atrapie kominka. Najprostszym sposobem wkomponowania atrapy kominka we wnętrzu pokoju jest odwołanie się do funkcji kominka tak, żeby atrapa wyglądała jak nieużywany właśnie w tej chwili kominek. Styropianową atrapę możemy pokryć prawie każdym rodzajem farby, możemy też kupić atrapę wykonaną z innego niż styropian materiału - z drewna, gipsu lub płyt imitujących granit, czy marmur.

W środku możemy zainstalować elektryczny wkład kominkowy, emitujący ciepło i pozwalający się cieszyć widokiem płomieni.

Zawsze ponad kominkiem sprawdza się lustro lub obraz. Na gzymsie kominka powstaje miejsce na zdjęcia, świece, kwiaty, bibeloty, albo pamiątki z podróży.
Zamontowana na ścianie atrapa kominka może także zostać na tyle zręcznie przekomponowana, że zacznie spełniać inną funkcję, pozostawiając jednocześnie kogoś, kto będzie patrzył na nią w kominkowym świecie.

Nasz atrapa może stać się miejscem, w którym odnajdą się książki, czasopisma, a może kompozycje suszonych kwiatów, czy roślin. W kominkowej przestrzeni atrapy mogą znaleźć się świece, albo szczapki drewna, budząc skojarzenia z pierwotną funkcją kominka.

To także miejsce na zamieszczenie oryginalnej grafiki albo odkryte spod tynku, pomalowane jedynie wapnem cegły. Wszystko zależy od charakteru pomieszczenia, w którym atrapa zostanie zamontowana i od charakteru ludzi mieszkających w danej przestrzeni, ich preferencji, gustu, fascynacji i tego jak zechcą wyróżnić swoje wnętrze.

Piotr Stanclik

Piotr Stanclik

Lubi klepać, bajdurzyć, monologować lubi ... i wić myśli, czasem grzęznąc na moment w zawiłościach dygresji, bo ułożył za bardzo złożone zdanie i zauroczył się myślą jakąś, określającą błyskotliwy, acz mniej istotny z punktu widzenia głównego wątku szczególik. Jego najgorszym wrogiem w przyszłości będzie chyba choroba Alzheimera, bo najgorzej na co dzień operując słowem, zapominać konkretnych, trafnych sformułowań. Trochę tak, jakby hafciarce wypadło z ręki szydełko …

0 Komentarzy

Dodaj komentarz